produkty został pomyślnie dodane do koszyka.

Korekta w portfelu dywidendowym – artykuł dla Equity Magazine

Korekta z początku października wystraszyła całkiem sporą grupę inwestorów skłaniając wielu z nich do zadania sobie pytania o możliwość kontynuowania dalszych wzrostów. Tym niemniej to, co dla inwestora dywidendowego jest najważniejsze to znana formułka w myśl której cena jest tym, co płacimy, a wartość tym, co otrzymujemy. Mając to na uwadze możemy sprawdzić, jak wygląda obecnie świat spółek dywidendowych w porównaniu do np. minionych dwóch lat:

Spółki dywidendowe 2016-2018, źródło: opracowanie własne na 1.X.2018

Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że jest drożej i… taniej. Pomimo iż  wydaje się to zupełnie nieintuicyjne, to jednak zauważymy od razu, że mimo tego, iż wyceny poszły w górę (mierzone kapitalizacją) o ok 12%, to jednak za tego samego dolara zysku spółek obecnie musimy zapłacić ok 9% mniej niż jeszcze przed dwoma laty (spadek PE z 29.2 do 26.82). Poprawiły się również rentowność mierzona ROE (wzrost o 3.2 pkta) oraz struktura zadłużenia (spadek Debt/Equity z 1.43 do 1.04). Zmniejsza się obciążenie zysku dywidendą (spadek DPR z 78.54 do 73.03 ), dzięki czemu spółki mają więcej środków na inwestycje, buybacki, spłatę zadłużenia albo do odłożenia na gorsze czasy. Warto podkreślić, że niniejsze zestawienie zostało sporządzone jeszcze przed październikowymi spadkami – co oznacza, że obecnie rynek wygląda jeszcze lepiej.

Jako inwestor długoterminowy zawsze staram się mieć z tyłu głowy powód dla którego inwestuję. Tym powodem jest uzyskanie jak największego strumienia pasywnego dochodu
z dywidend. Wiedząc dlaczego jestem na rynku i porównując obecne wyceny spółek jestem dużo bardziej skłonny zainwestować swoje środki w nowe akcje teraz i w trakcie dowolnej korekty. Niestety w większości wypadków obserwuję odwrotne działanie ze strony inwestorów. Nawet tych, którzy deklarują że w inwestycjach koncentrują się na spółkach dywidendowych. Nie czarujmy się, emocje mają olbrzymi wpływ na to co robimy i bardzo łatwo jest poddać się strachowi patrząc na 4% przeceny (takie, jak chociażby ta z 10 października b.r.).  Największą bolączką inwestorów giełdowych jest codzienna wycena posiadanych aktywów. Skłamałbym twierdząc, że ze mną jest inaczej. Zdecydowanie łatwiej jest obrastać w piórka i podziwiać własne geniusz inwestycyjny, kiedy portfel codziennie notuje rekordowe wartości. Dużo trudniej jest zachować dobry humor kiedy dzień po dniu  nasz rachunek obsuwa się o kilka/kilkanaście tysięcy dolarów, a ceny przy większości naszych akcji świecą się na czerwono. Inwestorzy rozleniwieni długą hossą w takich momentach wpadają w panikę i zaczynają wyprzedawać swoje akcje. Ani im w głowie korzystać z przeceny i dokupować nowe papiery. To klasyczna pułapka, w którą wpadamy kupując drogo i sprzedając tanio. Co ciekawe w życiu pozagiełdowym robimy dokładnie odwrotnie. Jeszcze nigdy nie widziałem tłumów ludzi rzucających się na dany towar w chwilę po tym, jak sklep podniósł cenę. Za to na wyprzedażach produkty znikają z półek błyskawicznie.

Parę miesięcy temu zacząłem na łamach bloga opisywać zmagania kolegi z inwestowaniem skoncentrowanym na dywidendach. Klasyczne od zera do bohatera. Proces budowania portfela możecie śledzić „na żywo” tutaj: http://usstocks.pl/category/dywidendy/. Najciekawszym wnioskiem, jaki wyciągam obserwując początkującego inwestora jest to, że korekty rynkowe są całkiem strawne jeżeli mamy w planie raz w miesiącu:

  1. wpłacić środki na rachunek,
  2. zalogować się,
  3. sprawdzić, czy wszystkie spółki wypłaciły dywidendy zgodnie z planem,
  4. sprzedać te, które tego nie zrobiły,
  5. sprawdzić które spółki spełniają kryteria inwestycyjne,
  6. przeanalizować je,
  7. kupić najlepsze

W tak pojętym inwestowaniu korekta nie ma żadnego znaczenia. Co ciekawe właściciel portfela nawet nie wiedział, że rynek się mocniej przecenił i dopiero ode mnie uzyskał tą niezwykle cenną informację. Po raz kolejny sprawdza się stwierdzenie, że pieniądze lubią spokój – rozumiany również jako nadmierne ekscytowanie się własnym rachunkiem. Precyzyjny plan postępowania oraz konsekwentna jego realizacja to wszystko czego potrzeba aby odnieść sukces inwestycyjny. Jednocześnie jest to coś, co wielu inwestorom przychodzi z olbrzymim trudem właśnie ze względu na nadmierne przywiązanie do codziennego rytuału doglądania i „podlewania” swoją uwagą posiadanego portfela. Dla większości osób, które zarabiają na rynku, inwestowanie jest powtarzalną łupaniną. Zestawem czynności, które dzień po dniu, miesiąc po miesiącu zmieniają się niewiele lub wcale. Jeżeli dla kogoś rynek stanowi źródło ekscytacji czy podniety oznacza to, że jest na drodze do szybkiego bankructwa. Emocje i inwestowanie to bardzo wybuchowa mieszanka!

Nawet pomimo tego, że rynek obecnie wygląda lepiej niż przed dwoma laty należy mieć na uwadze, że wciąż jest dość drogo. Na dzień pisania tego artykułu, średni wskaźnik PE w uniwersum spółek dywidendowych wynosi blisko 24.5 co wciąż jest wartością wysoką – rozsądne wyceny zaczynają się w okolicy PE < 20. Faktem jest, że wśród spółek, które monitoruję jest sporo REITów, a w ich przypadku zawsze mamy do czynienia z wysokimi mnożnikami ceny do zysku. Ta grupa z kolei ma duży wpływ na zawyżenie PE dla całej grupy. Tym niemniej z fundamentalnego punktu widzenia przecena o kolejne 10% nie będzie czymś wyjątkowo dziwnym. W mojej jednak ocenie, zgodnie z innym rynkowym prawem, liczy się czas jaki jesteśmy na rynku, a nie próba precyzyjnego łapania górek i dołków. I o tym przede wszystkim pamiętajmy.

Form_post

Czekasz na więcej?
Jeśli tak to zarejestruj się na Darmowy Newsletter, by otrzymywać powiadomienia o najnowszych artykułach i video na blogu.

Sending

Podobne artykuły:

Portfel rosnących dywidend cz1
Portfel Rosnących Dywidend cz2
Facebook (FB)
Jak to zrobić?

Bartek Szyma

O Bartek Szyma

Zawodowy inwestor, programista, działacz społeczny, dziennikarz. W 2010 roku porzucił dobrze zapowiadającą się karierę w korporacji i od tego czasu utrzymuje się głównie z inwestowania. Dzięki wdrożeniu zasady SWAN (SleepWellAtNight) i koncentracji na spółkach dywidendowych obecnie realizuje swoją drugą pasję – podróżowanie, a doglądanie inwestycji zajmuje mu nie więcej niż godzinę tygodniowo. W wolnym czasie, kiedy przebywa akurat w Polsce, aktywnie działa jako wolontariusz w kilku organizacjach charytatywnych.

Pozostaw odpowiedź

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Potrzebujesz informacji? Napisz do nas na info@usstocks.pl